En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

Don't stop 'til you get enough Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość
Album: Off The Wall (1979)
Album's performer: Michael Jackson

Lyrics author: Michael Jackson
Album: Off The Wall (1979)
Wykonawca: Michael Jackson

Autor tekstu: Michael Jackson
You know I was, I was wondering, you know

If we could keep on

Because the force it's got a lot of power

And it makes me feel like

It makes me feel like... Ooh!



Lovely is the feelin’ now

Fever, temperatures risin' now

Power (ah, power) is the force the vow

That makes it happen

It asks no question why, ooh

So get closer (closer now) to my body now

Just love me 'til you don't know how, ooh



Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough



Touch me and I feel on fire

Ain't nothin' like a love desire, ooh

I'm melting (I'm melting) like hot candle wax

Sensation (ah, sensation) lovely where we're at, ooh

So let love take us through the hours

I won't be complainin'

'Cause this is love power, ooh



Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough



Ooh!



Oh, baby, keep on

Keep on



Heartbreak enemy despise

Eternal (ah, eternal) love shines in my eyes, ooh

So let love (ah, let love) take us through the hours

I won't be complainin', no no

'Cause your love is alright, alright, ooh



Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough



Keep on with the force, don't stop

Don't stop, baby

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Oh, my baby

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough



Lovely is the feeling now

I won't be complainin', ooh, ooh

The force is love power



Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't stop, darling

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Don't, baby

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Keep on now

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Keep on, darling

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Now, baby

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Keep on, darling

Don't stop 'til you get enough

Keep on with the force, don't stop

Come on

Don't stop 'til you get enough



Keep on with the force, don't stop

Don't stop 'til you get enough...

Zweryfikowane przez: : kato
Wiesz, tak się zastanawiałem, no wiesz

Czy moglibyśmy kontynuować

Bo ta siła ma tak ogromną moc

I sprawia, że czuję

Że czuję się tak... Uch!



Cudowne jest to uczucie

Gorączka, temperatura rośnie

Moc (ach, moc) to siła przysięgi

Która sprawia, że to się dzieje

I nie pyta, dlaczego, uch

Więc zbliż się (zbliż się teraz) do mnie

Po prostu kochaj mnie, aż stracisz zmysły, uch



Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość



Dotykasz mnie i czuję, że płonę

Nic nie może równać się pożądaniu, uch

Topię się (topię się) niczym gorący wosk

To uczucie (ach, uczucie) cudownie jest tu, gdzie jesteśmy, uch

Więc pozwól, niech miłość zapanuje nad nami

Nie będę narzekał

Bo to potęga miłości, uch



Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, z mocą, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość



Uch!



Och, kochanie, dalej

Dalej



Lekceważę nieprzyjazny ból serca

Wieczna (ach, wieczna) miłość lśni w moich oczach, uch

Więc pozwól jej (ach, pozwól jej) zapanować nad nami

Nie będę narzekał, nie, nie

Bo twoja miłość jest wspaniała, wspaniała, uch



Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość



Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, skarbie

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Och, mój skarbie

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość



Cudowne jest to uczucie teraz

Nie będę narzekał, uch, uch

Ta siła to potęga miłości



Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, kochanie

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie, skarbie

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Dalej, teraz

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Dalej, kochanie

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Teraz, skarbie

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Dalej, kochanie

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość

Dalej, mocniej, nie przestawaj

Proszę

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość



Dalej, mocniej, nie przestawaj

Nie przestawaj, nim nie będziesz miała dość...

Autor tłumaczenia: anialim


Zweryfikowane przez: : kato


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

06/01/10 18:55 gość
A ja wam mówię, że wam się uroiło coś z tą Greace. Pudelek napisze jakieś głupoty a wy w to wierzycie, poza tym w żadnym z wywiadów nie słyszałam takich słów od MJ'a płynących.

06/01/10 18:41 Fanka MJ'a
Olga, jestem od Ciebie rok starsza i nie sądzę, że jesteśmy za stare, aby odnaleźć swojego 'IDOLA' swoją inspirację. W moim przypadku jest całkiem inaczej. Moja mama, tak jak ja nie może żyć beż muzyki Michaela. Oczywiście, poświęca Mu mnie czasu, ma pracę, dom, różne sprawy, nie to co ja, tylko studia... Często jest tak, że ja słucham muzyki w swoim pokoju a Ona w kuchni z płyt, czasami nawet moją mp4 podkrada i słucha godzinami... Sama do mnie przychodzi i mówi: 'Może byś włączyła jakiś koncert Michaela?'. Jestem szczęśliwa, że mam w domu osobę, która mnie rozumie, oczywiście mam jeszcze Oliwkę która wypowiada się tu pod pseudonimem Nevada222, poznałyśmy się dzięki Michaelowi i bardzo dobrze się rozumiemy. Olgo, myślę, że z czasem Twoja mama zrozumie twoje zafascynowanie MJ'em, w końcu to Twoja mama... Pozdrawiam serdecznie ;)

06/01/10 16:27 olga
Dobra miałam przecież napisac o mojej rozmowie z mama;] Zatem chciałam Wam się zwierzyć i troche wyżalić. Mianowicie od śmierci Michael'a, odkąd się nim zainteresowałam i pokochałam go nad życie moja mama ciągle mnie powiedzmy krytykuje i napiętnuje. Po prostu mnie nie rozumie. Uważa że jestem niepoważna i za stara na takie fascynacje (mam 21 lat), że oszalałam. Jak słucham Michael'a to mówi "Olka daj już sobie spokój z tym Jacksonem" albo "Znowu tego durnia słuchasz?" i tym podobne teksty... Już zreszta raz na tej stronie pisałam o moim problemie. Ja oczywiście nie zgadzałam się z mama i nie słuchałam jej, jej słowa kompletnie do mnie nie docierały, za to sprawiały mi przykrość. W końcu nadszedł mmoment kulminacyjny. Kiedy znów zaczęła mi gadać, żebym się opanowała i skupiał na ważniejszych rzeczach, przestała bujać w obłokach i żyć życiem innych to najpierw odpierałam jej atak, ale w końcu nie wytrzymałam i z bezradności wybuchnęłam płaczem i wyszłam z pokoju... Potem zaczęłyśmy rozmawiać. Koniec końców i tak dalej niezbyt sie zgadzamy i rozumiemy w kwestii Michael'a, ale ja jednak coś zrozumiałam, aczkolwiek troche ciężko mi będzie to wprowadzić w życie. Mama twierdzi, że moja fascynacja podąża w złym kierunku, że się uzależniłam od Michael'a, że za bardzo przeżywam wszystko, co z nim związane. Uważa, że teraz jak MJ już odszedł, to nie ma co się nad nim roztkliwiać, użalać, rozpamiętywać jego życie. Powiedziałam jej, że ja wcale tego nie robie, że mam już ten okres za sobą. Ona na to, że nie, że widzi jak cały czas to przeżywam, że nawet teraz jak rozmawiamy jestem cała rozdygotana i rozemocjonowana. A jak miałam nie być, skoro nie wytrzymałam już jej powtarzających się gadek, z którymi kompletnie sie nie zgadzałam i w końcu puściły mi nerwy, bo żadne moje argumenty do niej nie trafiały! A swoją drogą rozpłakałam się gdy powiedziała, że zabroni mi siedzieć przy kompie i czytać o Michael'u czy udzielać się właśnie na tej stronie. Może nie bede już przytaczać całej rozmowy, a powiem tylko o moich wnioskach i przemyśleniach po niej;) Generalnie mama może i troche mnie rozumie, bo jak mówiła sama w młodości miała jakieś swoje fascynacje, chyba jakimś pisarzem, ale nie powiedział konkretnie. Poza tym dorastała w czasie, gdy bracia Jacksonowie zaczynali swoją muzyczną kariere, jest prawie jego rówieśniczką i też wtedy dużo ludzie o Michael'u mówili i ona coś tam niecoś słyszała, ale w tamtych czasach nie było internetu, a wiec powszechnego dostepu do wszelkich informacji, więc nie miała za bardzo skąd dowiedizeć się więcej o nowej gwieździe muzyki, a poza tym nie miała na to czasu, bo musiała pomagać rodzicom w gospodarstwie. Mówiła, że widizała ludzi, którzy marnotrawili czas na różnych rzeczach, choćby na impezach i stwierdziła że ja robie to samo, że zamiast korzystać z warunków jakie mam, zamiast sie uczyć czegoś praktycznego, co mi sie przyda w przyszłości, co pomoże mi w pracy, np. języka, czy w ogóle przedmiotów kierunku, który studiuje, to zajmuje sie głupotami (czyt. Michael), marnuje czas na Michael'a. Tu przyznałam jej trochę racji, bo rzeczywiście zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo Michael mnie pochłania, jak bardzo sie w niego wciagnęłam ile czasu mu poświęcam - czasu, który mogłabym lepiej spożytkowac (choćby teraz siedze i pisze ten komentarz zamiast sie uczyć)... Ale uważam że kontroluje to jeszcze. Nie płacze każdej nocy za Michael'em, nie uważam go za anioła, nie mam depresji przez jego śmierć, nie mam mysli samobójczych, więc chyba jeszcze nie jest tak źle co? Ale z drugiej każdy uzależniony (alkoholik, narkoman) też zawsze powie, że wszystko kontroluje i nie jest nałogowcem, więc troche sie boje. Jedno jest pewne: ktoś kto nie zagłębił się w życie Michael'a, nie sięgnął do różnych źródeł, nie czytał Moonwalk'a, nie słuchał wywiadów z Nim, nie oglądał koncertów, taki ktoś nie jest w stanie pojąć jego fenomenu i niezwykłości, jego porażającej siły przyciągania. Ja na pewno nie przestanę słuchac Michael'a. Postaram sie ograniczyć wchodzenie na wszelkie fora i inne strony, ale jego muzyce na zawsze pozostane wierna!Mama nie rozumie, że jego muzyka jest niezwykła, że daje mi siłe, szczęście, rozjaśnia mrok życia. To magia, która nadaje szaremu życiu inny wymiar, odrywa od rutyny, można się w niej rozpłynąć. Generalnie muzyka jest czymś wspaniałym, bez muzyki świat byłby taki biedny i pusty... A piosenki michael'a są niesamowicie poruszające, on wkłada w nie tyle emocji i jego emocje przechodzą na nas gdy go słuchamy. To jest niesamowite, to cud! Moja mama nigdy tego nie zrozumie... Po rozmowie z nią otworzyłam jeszcze przed snem "Moonwalka" i przeczytałam słowa Michael'a: "Dla mnie nie ma rzeczy ważniejszych niż uszczęśliwianie ludzi. Chcę, by dzięki mnie mogli zapomnieć o swych problemach i kłopotach, by brzemię, które niosą na plecach wydało im się lżejsze. Chcę, by wychodząc z mojego występu, mówli: "To było cudowne. Chcę go zobaczyć jeszcze raz. Świetnie się bawiłem". Dla mnie to własnie jest najważniejsze. I wspaniałe." Michael doskonale wiedział co robi i osiągnął swój cel, o TAK! Te słowa doskonale tłumaczą jego fenomen.

06/01/10 16:22 olga
Ja za wiele nie wiem o tym, co łączyło Michael'a i Grace, ale wydaje mi się że to bardzo prawdopodobne, że to ona ostatecznie była tą jego jedyną i obydwoje darzyli się silnym uczuciem. Ale widizcie wszystko , co związane z Michael'em jest owiane tajemnicą, tak że ciężko jest dojść prawdy i nie wiadomo już w co wierzyć. To jest intereesujące, intrygujące, jednak myśle, że trzeba zachować pewne granice, bo inaczej doprowadzimy się do obłędu. Dlatego ja staram się skupiać na twórczości Michael'a, jego niesamowitej muzyce, tańcu, na jego wszechstronnym geniuszu, bo to że był wielkim artystą jest akurat faktem niezaprzeczalnym, niepodwarzalnym, niewątpliwym i pewnym;) Ten kto twierdzi inaczej jest jedynie niemądrym albo nawet głupim, niedoinformowanym, powierzchownym krytykantem (NIE krytykiem!), który ocenia tylko okładkę, nie znając się na rzeczy, a może chcącym po prostu być oryginalnym i prowokującym. Na przykład jak niejaki Robert L. ;d Michael'a cenili i podziwiali tacy ludzie jak: Satnnisław Soyka, profesor Marek Kwiatkowski, Grzegorz Ciechowski, Irena Santor, Slash, Buckethead, Wojciech Kilar, więc to mówi chyba samo za siebie, a Leszczyński może się przy nich schować. A przy Michael'u to już w ogóle jest zerem więc sory... To co teraz pisze dla was tutaj jest oczywiste, ale jest mnóstwo ludzi, którzy nie tylko nie cenią i nie lubią Michael'a, ale jeszcze go nie szanują, obrażają i oczerniają praktycznie nic o nim nie wiedząc. To mnie cholernie irytuje i wkur*ia! Ale może kiedyś spadną im łuski z oczu. Miejmy nadzieje... A jak nie to ich strata.

05/01/10 23:40 gość
Mike był z Grace i gdyby rodzina jej nie akceptowala i Mj też to nie pozwoliliby jej opiekować sie dziećmi MJa, rodzina też wiedziała, że był z nią zwiazany, potwierdzali to tez najbliżsi przyjaciele, w 2006 po wygraniu batalii o dzieci z Debbie Mike powiedział "jestem gotowy do nowego związku, wreszcie poślubię moja kochaną Grace", wszędzie ją ze soba zabierał a dzieci mowiły do niej mamo.

04/01/10 10:24 MegJackson
Co wy wszyscy z tą Grace Rwaramba? Przecież Michael wcale z nią nie był w związku, prasa zobaczyła ich razem w sklepie i resztę już sami sobie dopisali. Poza tym gdyby Michael ją kochał to by jej nie wykopał z pracy, wystarczy poszukać w necie a znajdziecie wypowiedź siostry Michaela, która stwierdza iż Michael za nią nie przepadał.

04/01/10 00:30 Olga
"...wkurza mnie jej przenikliwy wzrok-ona patrzy jak rozzłoszczony, wredny i wiecznie obrażony kocur." Dokładnie! He he, lepiej bym tego jej wzroku nie określiła gościu z godz.21:31;D Aczkolwiek teraz oglądam ten ich wywiad jeszcze raz, bo wcześniej w sumie nie oglądałam go do końca, bo jak zobaczyłam Lise to mi sie odechciało;P Nie no żartuje;) Jakoś tak zaczęłam, a potem nie miałam czasu kontynuować. Ale teraz jeszcze raz się jej uważniej przyjrzałam i wysłuchałam tego co mówiła i jednak moje zdanie na jej temat troche sie zmieniło... Coprawda nadal uważam, że coś z nią jest nie tak i nie wzbudza we mnie szczególnej sympatii ani zaufania własnie przez te swoje krzywe, lodowate spojrzenia, zwykle kamienna, nieczułą twarz no i w ogóle tak jak powiedział wcześniej gość z 21:31;P ale teraz stwierdzam, że możliwe, że ona się tak tylko zgrywa albo po prostu ma taki sposób bycia, a przy bliższym poznaniu okazuje sie w porządku? Bo mimo wszystko jednak było widać w tym wywiadzie dużą bliskość i czułość między nią a Michael'em, acz jeśli chodzi o to drugie, to bardziej ze strony Mike'a niż jej;] ale jednak. Generalnie moje zdanie jest teraz takie: Lisa i Michael znali sie wiele lat, na pewno łączyła ich silna więź przyjaźni, byli ze sobą blisko jako przyjaciele; potem wzięli ślub, ale Lisa chyba nie była do końca przekonana do tego związku, może nie wytrzymywała presji mediów, łączącej się z byciem z największą gwiazdą świata, a może od początku zwodziła tylko Michael'a w istocie planując powiększyć swój majątek czy mieć z tego jakieś inne korzyści, chociaż nie sądzę żeby tak było. Ogólnie ich małżeństwo jest poważnie podejrzaną sprawą... Tak czy siak myślę, że ona wtedy tak naprawde go jeszcze nie kochała, a dopiero później chyba dojrzała do tej miłości i zrozumiała co straciła - mam na myśli kwestie jej późniejszej prawdopodobnej obsesji na punkcie Michael'a i ogromnej, może nawet fanatycznej chęci powrotu do niego. W każdym razie Michael na pewno szczerze sie w niej zakochał i wziął z nią ślub z miłości, może w nadziei, że coś sie zmieni i ona w końcu też w pełni odwzajemni jego uczucie. Później jednak Lisa sama od niego odeszła, zraniła go i Michael musiał sobie z tym poradzić i zabić w sobie uczucie. Jednak dalej mieli ze soba kontakt i pozostali przyjaciółmi. Też czytałam te biografie w której mowa o tym że Lisa, mówiła że nie wie czy mieszka z mężczyzną czy kobieta i że Michael nie pozwalał jej sie oglądać bez makijażu. Wydaje mi sie to bardzo prawdopodobne, ale nie chce mi sie już w to zagłębiać i rozważać tego. Iwona wspomniała o niani Grace Rwarambie i ja też sądzę, że koniec końców to z nią własnie Michael był najszczęśliwszy i w niej znalazł prawdziwą miłość. To, że tak mało wiemy o ich związku, że był ukrywany i strzeżony przed krwiożerczymi mediami najlepiej dowodzi, że Michael'owi naprawde na Grace zależało i chciał chronić ją i siebie - ich związek, bo wiadomo, że media potrafią wszystko zniszczyć i zwykle to robią. Nie mówie, że na wcześniejszych związkach Mu nie zależało, lecz że wyciągnął pewne wnioski i był starszy, więc mądrzejszy i bardziej dojrzały emocjonalnie. Ale tak naprawde to wszystko nieważne. To ich życie i oni wiedzą jak było, a my nigdy sie tego do końca nie dowiemy. Oczywiście jest to intrygujące i ciekawe, ale moja mam chyba ma racje, że nie ma co sie zbytnio zagłębiać w życie i problemy innych, bo końcu soich własnych rozterek i dylematów też mamy nie mało, a prawdy ostatecznie i tak nigdy nie dojdziemy;) Co do mojej mamy to odbyłam z nią przed chwilą poważną, pełną emocji rozmowe na temat mojejfascynacji Michael'em i chyba w końcu coś tam do mnie dotarło. Ale to już wam jutro napisze. bo dziś już troche późno i musze kończyć. W każdym razie po moim jutrzejszym wpisie chyba już nie bede sie za wiele udzielać na tej stronie...;] Co do Moniki to bardzo dziekuję za docenienie moich wypocin!;) Naprawdę jest mi niezmiernie miło, że tak sądzisz i jak widizsz zachęciło mnie to do stworzenia kolejnej przydługiej paplaniny, a raczej pisaniny;P Tyym raem to już chyba przegiełam...Taki długi "komentarz"!;D Przydało by sie jakieś forum...;] Kończąc już pomału chciałam jeszcze powiedzieć Jolancie, że to prawda, że nie powinniśmy źle oceniac ludzi, nie znając ich, ale jak pisała Monika oberwując kogoś zawsze mamy względem niego jakies tam swoje subiektywne odczucia. To jest mimowolne. Czasem pooprzez sama obserwacje kogoś mozemy dużo sie o nim dowiedzieć... Ale najważniejszy jest kontakt osobisty, rozmowa, poznawanie człowieka w różnych życiowych sytuacjach oczywiście, wiec tu Ci przyznam racje Jolanta. Ale ja też nie powiedizałam, że ona taka jest, lecz, że wydaje sie taka;) To tylko moje podejrzenia, spekulacje. Najwyżej potem przyznam że sie myliłam lub powiem a nie mówiłam?;) A jeśli chodzi o szanowanie bliźnich bez względu na to czy ich lubimy, kochamy czy nie to o tym przede wszystkim mówił Jezus i Pismo Święte, więc jeśli jesteś wierząca Jola to powinnaś Chrystusa stawiać sobie za przykład, a nie Michaela. Bez urazy oczywiście, ale twoje słowa mają dla mnie taki przekaz jakby wszystko co robił i mówił Michael było święte, jakby on był Bogiem i Jego powinniśmy słuchać i naśladować. Pewnie nie miałaś tego na myśli, ale dla mnie tak to zabrzmiało, a ja nie chce gloryfikować Michael'a i czynić z niego ideału. Bo oczywiście był wspaniałym, mądrym człowiekiem i pod wieloma względami godnym do naśladowania, ale jednak był tylko człowiekiem. Niezwykłym, fascynującym, z duszą artysty, ale wziąż człowiekiem z wadami, a nie żadnym Bogiem. I ostatnie moje zdanie do waszych odpowiedzi: Potwierdzam że to była Tatum O'Neal;) O rany... dziś chyba przeszłam samą siebie;/ Pozdrowienia dla wszystkich!;))):* Mam nadzieje, że o niczym nie zapomniałam;P Jak coś to dopiszę:D

03/01/10 13:04 monika
Co do wpisu Jolanty, to uważam, że masz rację, nie powinniśmy oceniać ludzi, których nie znamy ale co do Lisy... do jej wystąpień i opinii, które gdzieś tam wygłasza, to myślę, że na tej podstawie możemy ją ocenić i podzielam opinię Olgi. Lisa też przeze mnie jest negatywnie odbierana.. A Olga nie przejmuj się tasiemcami, fajnie piszesz, nie lejesz wody, więc fajnie się to czyta :) Pozdrawiam! ;)

02/01/10 22:28 Jolanta
Była to Tatum,bo przeprosił ją w filmie,że o tym mówi.

02/01/10 22:26 gość
Super piosenka, poniżej przeczytałam o wyznaniu Mja, kiedys też obilo mi się o uszy, że Mike nie jest już świadkiem jehowy tylko wierzy ogolnie w istnienie Boga, zaczął obchodzic świeta Bożego Narodzenia i nie chciał by jego dzieci były wychowana na świadkoe jehowy, poza tym po jego smierci znaleziono w jego łóżku różaniec, napewno był bardzo religijny i to bardzo w nim cenię, bardzo mnie wzruszyło zdjęcie z jego sypialni gdzie nad jego łóżkiem był obraz z Jezusem.

02/01/10 22:19 Iwona
super piosenka, cóż Michael był normalnym człowiekiem to tylko media i tak zwani przyjaciele opowiadali bajdy, że był aseksualny itd. Co do rozważań na tematy poruszane poniżejto powiem wam, że jego pierwszą jeżeli to co miedzy nimi było prawdą była Lisa, istnieje bowiem już w necie co mnie wkurzyło nagrana rozmowa MJa z przyjaciółką z 1992 roku, na którym to nagraniu zwierza sie jej, że jest prawiczkiem i seks wchodzi w grę dopiero po ślubie, ponadto mowił, że nie wyobraża sobie życia bez bycia w związku, że spotykał się z wieloma kobietami i każda mówiła, że go kocha ale nie była w stanie zaangażować się na 100% a on szukał takiej żeby obydwoje zaangażowali sie na 100%,mówił też, że popularność uniemożliwia mu poznanie tej jedynej, nagranie to było dowodem w sądzie w 2005 na to, że MIke jest heteroseksualny.co do jego małżeństw to ja nie bardzo wierzę w tą miłośc między nim i Lisą ponieważ za bardzo się afiszowali z tym uczuciem, w wywiadzie nie potrafili podać tej samej wersji oswiadczyn i widać było, że mieli wcześniej uzgodnione odpowiedzi, było sztucznie, poza tym Lisa mówiła, że nie wie czy mieszka z kobietą czy mężczyzną, że nie może oglądać Mja bez makijażu. Czytałam w biografii, że była z nim dopóki nie dostała spadku po tatusiu a sam Mj przyznał się w wywiadzie, że w dokumentach jest zaznaczona ewentualnośc rozwodu. Poza tym zaznaczyl w dokumentach, że jego żony nie maja prawa mówić o jego seksualności a Lisa jakos strasznie gorliwie o tym mowiła. A co do tej Tatum to w "Living with MJ" nie ma mowy, ze ta dziewczyna ktora go zaprosiła na bara-bara to była właśnie ona.Dla mnie to trochę dziwne było to afiszowanie się z Lisą bo Mike raczej chyba publicznie nie lubil sie mizdrzyć z babkami. Myslę, że jeżeli w ogole z nim sypiała to jego pierwszą była Lisa. W ogole to uważam, że najdojrzalszym uczuciem i związkiem MJa był związek z Grace Rwarambą, była z nim bez względu na wszystko, nie zostawiła go jak Lisa bo ćpał.

02/01/10 21:51 Jolanta
Dziewczyny,nie mówcie źle o innych osobach,mam na myśli Lisę/,pamiętajcie,że Michael ją kochał.Po drugie,zawsze wyrażał sie dobrze o bliźnich,przecież między innymi tego nas uczył,tak to pojmuję.Mogę kogoś nie darzyć dobrymi uczuciami,ale staram się nie oceniać,jeżeli nie poznałam danej osoby.Jeszcze jedno-pamiętajcie,że Michael spotykał sie z Lisą także po ich rozstaniu,zawsze darzył ją pozytywnymi uczuciami.Nie chcę nikogo urazić,wybaczcie,jeżeli tak odczytacie moje słowa.Pozdrawiam.

02/01/10 21:40 Fanka MJ'a
Bashir*

02/01/10 21:40 Fanka MJ'a
Przeklęty, podły, fałszywy i dwulicowy Baskir. Przepraszam za te słowa, ale poprostu, gdy przeczytałam "Living with Michael Jackson" od razu mi się on przypomniał, jak ja go uhhh....!!! Jak tak można!!!

02/01/10 21:31 gość
Lisa Marie miała obsesję na punkcie MJ-a.Obiło mi się o uszy,że po rozwodzie chciała do niego wrócić,ale Michael nie był już zainteresowany jej osobą i że rozstali się,bo ona nie chciała mieć z nim dzieci,zresztą nieważne to sprawa między nimi dwojgiem. Mnie ta kobieta osobiście jest zupełnie obojętna,nie znam jej zbyt dobrze,choć wkurza mnie jej przenikliwy wzrok-ona patrzy jak rozzłoszczony, wredny i wiecznie obrażony kocur. I zgodzę się z Tobą Olu,że nie powinna chlapać jęzorem (brzydko mówiąc) na temat swojego pożycia z MJ-em, skoro on na ogół wolał na ten temat milczeć (prawdziwy objaw galanterii w stosunku do kobiet:)).Tego wywiadu, o którym wspominałaś Olu jeszcze nie oglądałam,ale jest to oczywiście do nadrobienia. Pozdrawiam:)

02/01/10 20:36 Olga
Do moniczki: Tak, tak oglądałam "Living with Michael Jackson" i wiem, że gdy Tatum zaprosiła go do siebie, mówiąc Mu wcześniej co chce z Nim robić, czyli uprawiać seks, Michael najpierw chciał zgrywać bohatera i przyszedł, ale gdy do niego podeszła i chciała rozpiąć mu koszule Michael okropnie sie zawstydził i zakrył twarz dłońmi;P A Tatum uświadomiła sobie że nic z tego nie bedzie i wyszła. Michael nie był jeszcze gotowy na to. Jejku ale to takie urocze!;D I w ogóle uwielbiam Michael'a, gdy sie zawstydza;))) "Oh, boy, I'm embarrased!":D Ale ja mu sie nie dziwie, że sie bał i nie był gotowy na ten pierwszy raz. To normalne. W końcu był jeszcze młody, a inicjacja seksualna jest rzecza ogromnie intymna i ważna i każdy sie tego boi i musi dojrzec do tego. Tak powinno być. Nie powinno to dziać sie przypadkowo na jakiejś imprezie, trzeba sie szanować;) I niby mówi sie że dla facetów to zbyt wiele nie znaczy, że po prostu chca to mieć jak najszybciej za soba, żeby mogli szpanować przed kumplami. Jednak istnieją też wrażliwi mężczyźni, którym naprawde zależy, żeby ten pierwszy raz był zaplanowany, szczególny i niezwykły i żeby był z własciwa dziewczyna i którzy chcą do tego dojrzeć, być na to gotowi. I Michael był jednym z nich, a dodatkowo nie miał zbyt pozytywnych doświadczeń związanych ze sfera intymna, co tym bardziej blokowało go i zamykało na te sprawy. Jeśli chodzi o Lise to generalnie nie przepadam za nią. Nie wiem o niej wiele, ale są tacy ludzie, którym po prostu źle z oczu patrzy. Spojrzysz na nich raz i już wiesz że raczczej sie nie zaprzyjaźnicie. Lisa wydaje mi sie troche fałszywa. I owszem nie przecze, że ona i Michael uprawiali seks, ale Lisa z tego co wiem zanadto to nagłaśniała. Nie mam sprawdzonych informacji, nie wiem jak dokładnie Lisa opisywała seks z Michael'em, ale gdzieś tam kiedyś obiło mi sie o uszy, że strasznie sie z tym afiszowała. Rozgłaszała wszystkim mediom jaki to Michael jest gorący, namiętny i czego to oni w ogóle ze soba nie robią. A pożycie seksualne jak same mówiłyście to przecież prywatna sprawa każdego z nas, wiec po co tak gadać? Podniecało ją to czy co? Według mnie po prostu przesadzała i była jakaś niewyżyta i niezrównoważona. Ale nie chce jej też całkowicie skreślać, bo nie słyszałam jej wypowiedzi tak naprawde. Gdzieś tam na jakiejś stronie przeczytałam tylko jakaś zdawkową informacje. Mimo wszystko jakoś nie potrafie sie do niej przekonać. Zwłaszcza jak zobaczyłam jak zachowywała sie i wypowiadała w wywiadzie, który udzielili wspólnie z Michaelem. Była tam strasznie sztuczna, oschła i niesympatyczna, a co mnie najbardziej uderzyło to, to jak zareagowała na to, że Michael pokazywał jej rogi. Popatrzyła na niego takim strasznym wzrokiem, że myślałam że zaraz rozerwie go na strzepy. A po chwili "hahha, przestań kochanie!" Sztuczność. Na koniec powiem jeszcze, że oczywiście zgadzam sie z Wami że seks to prywatna sprawa, ale mnie to po prostu ciekawi i zastanawia, dlatego tak sobie zaczęłam rozważać jak to z nim mogło być;) Generlanie Michael Jackson tak jak zawsze był jest i bedzie Królem Popu, tak samo zawsze był jest i pozostanie osoba niezywkle intrygująca i pełną tajemnic i jego stosunki z kobietami są kolejna Jego tajemnica. Te wszystkie zagadki też składaja sie na jego sukces i są częścią jego wizerunku, bo poniekąd przecież dziwność, ekstrawagancja, enigmatyczność życia Michael'a Jacksona przyciągała do niego ludzi i wzbudzała zainteresowanie całego świata. I znowu wyszedł tasiemiec...;]

02/01/10 16:24 gość
Ahaa..po prostu byłam ciekawa.Dzieki.

02/01/10 16:22 Jolanta
Był wychowywany przez Mamę w wierze Świadków Jehowy,był bardzo wierzącym w Boga/przeczytaj tłumaczenie Jego wiersza God/.Odszedł ze swojego zboru,ale tak po prawdzie nikt nie wie w jakim obrządku odbył się pogrzeb.To nie jest takie ważne,wierzył,Bóg dodawał Mu sił i wiarę w ludzi,był dobrym człowiekiem,to jest ważne-być Człowiekiem.

02/01/10 16:14 gość
Jakiego Michael był wyznania?

02/01/10 15:30 Jolanta
Dla mnie nigdy nie liczyło się z kim spędzał intymne chwile/uważam,że to Jego prywatna sprawa/,zawsze życzyłam Mu jak najlepiej,życzyłam,by był po prostu szczęśliwy,by zaznał miłości duchowej i fizycznej.Ta sfera ludzkich uczuć ma ogromny wpływ na całe życie,a w przypadku Michael'a także na Jego twórczość.Gdy Michael był szczęśliwy,to i moje serce się radowało;niestety często byłam smutna razem z Nim,trudno się cieszyć,gdy Przyjaciel cierpi;pamiętam na zawsze.